Życie w Seulu Korea Południowa. Czyli wywiad z Polką – Beatą.
Korea Południowa potrafi zachwycić od pierwszego dnia: technologią, rytmem miast, estetyką codzienności i kulturą, która dla Europejczyka bywa jednocześnie fascynująca i kompletnie niezrozumiała. Z drugiej strony to kraj pełen niepisanych zasad, społecznych oczekiwań i kontrastów, o których rzadko mówi się w kolorowych przewodnikach czy na Instagramie. Jak naprawdę wygląda życie w Korei Południowej, kiedy zdejmuje się turystyczne okulary i zaczyna zwyczajną codzienność?
Do rozmowy zaprosiłam Polkę, Beatę, która Koreę Południową zna „od środka”. Opowiada o życiu, pracy, relacjach międzyludzkich i drobnych kulturowych zderzeniach, które potrafią zaskoczyć nawet po latach. Jeśli ciekawi Cię, jak wygląda codzienność w kraju kimchi, nocnych convenience store i perfekcyjnie działającego transportu, ten wywiad jest właśnie dla Ciebie. Zapraszam.
Interesują Cię inne wywiady? Sprawdź poniższe artykuły:
Wywiady znajdziesz tutaj
Wybierasz się w podróż ? Sprawdź poniższe artykuły:
Europa – artykuły
Azja – artykuły
Ameryka Północna – artkuły
Ameryka południowa – artkuły
Afryka – artykuły
Australia – artykuły
Spis treści:
Podziel się wpisem z innymi
1. Seul, Korea Południowa. Początek
1. Pytanie ogólne, na początku przedstaw się proszę: jak się nazywasz, gdzie mieszkasz (w jakim regionie, mieście), jak długo? Czym się zajmujesz?
Beata: Cześć! Jestem Beata i od 5 lat mieszkam z rodziną w Korei, a dokładniej w Seulu. Przed przeprowadzką pracowałam jako stewardessa, obecnie jestem mamą na cały etat, a w wolnych chwilach piszę książki fantasy.
2. Co skłoniło waszą rodzinę do podjęcia decyzji o emigracji do Korei?
Beata: Potrzebowaliśmy z mężem zmiany w życiu. Po skończonych studiach koreanistycznych miałam marzenie, aby zamieszkać w Korei na dłużej i naprawdę poznać tej kraj. Nadarzyła się nam okazja, więc z niej skorzystaliśmy.
3. Seul to tętniąca życiem metropolia z ogromnym tempem życia. Jak szybko udało Ci się odnaleźć w tym rytmie i czy to tempo bywa przytłaczające?
Beata: Wszystko zależy od tego, w jakiej dzielnicy się mieszka i jaki styl życia się prowadzi. My staramy się żyć spokojnie, więc mieszkamy w takiej dzielnicy, która nam na to pozwala. Mamy blisko sporo zielonych terenów i placów zabaw. Można jednak odczuć przeludnienie tego miasta za każdym razem, kiedy jedziemy na jakieś większe wydarzenie. Zdarzało się, że zrezygnowaliśmy z pójścia gdzieś z powodu kilkugodzinnych kolejek.
4. Z czym miałaś największy kulturowy „zgrzyt” po przeprowadzce? Co najbardziej zaskoczyło Cię po przyjeździe do Korei?
Beata: Zanim przeprowadziłam się do Korei, wiedziałam o niej dość dużo, ale podczas wymiany studenckiej, kiedy przyjechałam na 3 miesiące, cały czas coś mnie zaskakiwało. Ten kraj bardzo różni się od znanych nam rzeczy w Polsce. Na początku miałam problem z walutą, która miała bardzo dużo “zer”, lato okazało się nieznośnie upalne, cykady głośne, a jedzenie bardzo ostre. Po pierwszym kulturowym szoku, szybko przyzwyczaiłam się do nowej rzeczywistości. To co zaskoczyło mnie najbardziej, do tej pory, jeszcze za czasów studenckich, to odprawianie ceremonii zapewniającej pomyślność, do której potrzebna jest głowa świni 😉
5. Jak wygląda Twoja codzienność w Seulu?
Beata: Obecnie zajmuję się domem i dziećmi, starszy syn zaczął w tym roku szkołę, a córka jeszcze nie chodzi do żłobka, więc moje życie nie różni się zbytnio od tego, co znane nam w macierzyństwie. To, co różni się w życiu w Polsce, to częste i wygodnie robienie zakupów spożywczych przez internet, teraz nie wyobrażam sobie życia, bez dostaw w ciągu 24h.


2. Codzienność. Styl i jakość życia w Seulu, Korea Południowa
6. Koreańczycy uchodzą za uprzejmych, ale też bardzo zdystansowanych. Jak wyglądają relacje społeczne z lokalnymi mieszkańcami z Twojej perspektywy?
Beata: To bardzo skomplikowane pytanie, bo relacje znacznie się różnią w zależności od tego czy jest się studentem, czy pracownikiem, czy członkiem rodziny. Najłatwiej nawiązać znajomości podczas studiów. Wiele Koreańczyków próbuje nawiązać kontakt z obcokrajowcami, aby podszkolić się w angielskim. Często są to tylko powierzchowne znajomości i warto przemyśleć, czy chcemy tracić na nie czas. Ja po tych kilku latach w Korei mam bardzo dobre relacje z teściami i udało mi się zaprzyjaźnić, z innymi mami. Z natury jestem introwertykiem, więc też nie potrzebuję wiele. Dużo tutaj pomaga znajomość języka koreańskiego-żadna z kobiet, z którymi utrzymuję kontakt, nie mówi w języku angielskim.
7. Czy czujesz się w Seulu mile widziana jako cudzoziemka, czy raczej anonimowo – jakby „na zewnątrz” społeczeństwa?
Beata: Myślę, że turyści czują się tu bardzo zaopiekowani. Koreańczycy są bardzo pomocni i ciekawi innych kultur. Przy dłuższym pobycie robi się mniej przyjaźnie, stale czuję na sobie zaciekawione spojrzenia, czy ktoś zagaduje, żeby poćwiczyć angielski, a dzieci potrafią wytykać palcami. Na mojej dzielnicy już chyba wszyscy mnie kojarzą, a w szkole wszystkie dzieci wiedzą, czyją jestem mamą. O anonimowości nie ma mowy.
8. Korea to kraj ogromnie nastawiony na wygląd, estetykę i styl. Czy odczułaś społeczną presję w tym zakresie?
Beata: Wygląd, estetyka i styl-nie bardzo. Ponownie-wszystko zależy, jaki prowadzimy tryb życia. Ja raczej trzymam się z mamami i bliskimi, a tu nie ma presji. Nikt na co dzień nie ma makijażu, a kobiety potrafią zaprowadzać dzieci do szkoły w piżamach. Jedyna presja, jaką poczułam, to waga. Dużą uwagę przykłada się tu do kilogramów, mówi się, że otyłość powoduje wiele chorób. Spory problem pojawia się, kiedy w sklepach nie można znaleźć pasującego rozmiaru. Część marek kończy się na naszej “L”ce, lub nawet “M”ce, co potrafi przytłoczyć.
9. Jak wygląda integracja kulturalna – czy łatwo się zaprzyjaźnić, odnaleźć we wspólnocie, np. sąsiedzkiej?
Beata: W tak ogromnym mieście raczej każdy żyje osobno, często nawet nie znając swoich sąsiadów. Trzeba się trochę wykazać, żeby znaleźć znajomych, ale istnieje wiele miejsc i zajęć w domach kultury, czy sportu, gdzie możemy spotkać osoby o podobnych zainteresowaniach.
10. Czy są jakieś zasady, które trzeba znać i przestrzegać, by nie popełnić gafy? Jakie elementy koreańskiej etykiety Cię zaskoczyły?
Beata: Istnieje wiele zasad, całkowicie różnych od tych znanych nam w Polsce, ale jeśli jesteś obcokrajowcem, wiele zostanie ci “wybaczone”. Na pewno powinno się podawać rzeczy, czy pieniądze dwoma rękami; podczas przywitania wystarczy skinąć głową, w komunikacji miejskiej warto zachowywać ciszę. Zagłębiając się w tę kulturę, znajdujemy coraz więcej zasad, np. podczas posiłku osoba najstarsza pierwsza zaczyna jeść, podczas niektórych świąt trzeba się pokłonić starszej osobie.
3. Życie w Seulu. Praca, edukacja, koszty
11. Jak oceniasz system edukacji w Korei? Czy rzeczywiście jest tak intensywny, jak się mówi?
Beata: Zależy, gdzie mieszkamy i czego oczekujemy od dziecka. Są rodzice, którzy posyłają dzieci na dodatkowe zajęcia (np. z angielskiego czy matematyki) od najmłodszych lat, a są tacy, którzy zapisują, dopiero kiedy dziecko nie nadąża z materiałem w szkole. Z tego co rozmawiam z rodzicami, nauka w szkole zaczyna się w trzeciej klasie podstawówki, ale największy stres i nauka po nocach pojawiają się w liceum.
12. Jak wygląda dzieciństwo w Seulu? Czy dzieci mają przestrzeń do zabawy, czy raczej podążają od najmłodszych lat ścieżką edukacyjną?
Beata: Coraz więcej mówi się o tym, że dziecko potrzebuje swobody. Żłobki i przedszkola są pełne zabawy i najróżniejszych atrakcji. Niektórzy rodzice naprawdę nie mają wyjścia i muszą posyłać dzieci na dodatkowe zajęcia, bo np. pracują do późnego wieczora i dzieckiem nie ma się kto zająć. Niestety w Korei jest ogromna rywalizacja na rynku pracy i presja społeczna, aby dostać się na dany uniwersytet, dlatego wiele rodzin wysyła dzieci na dodatkowe zajęcia już od najwcześniejszych lat.
13. Czy widzisz różnice w podejściu do wychowania między Koreą a Polską – zarówno w szkole, jak i w codziennym życiu? Jeżeli tak to jakie?
Beata: Tak, widzę różnice i to ogromne. Już w opiece noworodkowej jest przepaść- tu dziecko nie powinno wychodzić z domu przez pierwsze 100 dni życia. Brakuje wiedzy fizjoterapii dziecięcej- dzieci na siłę się sadza, od początku używa nosidełka i dalej nie będę nawet pisać, bo nie skończyłabym do jutra 😉 Z innych rzeczy, to raczej mówi się dzieciom, żeby nie płakały, płacz jest tu oznaką słabości.
14. Koreańska kultura pracy uchodzi za bardzo hierarchiczną i wymagającą. Jak to wygląda z Twojej perspektywy / Twoje zdanie – czy rzeczywiście żyje się tu „żeby pracować”?
Beata: Nie mogę się wypowiedzieć, zależy od tego gdzie się pracuje. Coraz częściej mówi się o life work balance. Nowy prezydent również mówił o zmniejszeniu godzin pracy. Na pewno dobrze płatna praca, na wysokim stanowisku to cel wielu Koreańczyków i poświęcają temu swoje życie.
15. Jak wygląda rynek mieszkaniowy w Seulu – łatwo wynająć mieszkanie? Jakie są koszty i standardy?
Beata: Seul jest drogim miastem do życia, a każdy “dąży” do tego, aby mieszkać w tzn. apaty, czyli apartamentowiec, który często jest po prostu zwykłym mieszkaniem. Kupno takiego mieszkania traktują jako inwestycję. Jeśli chodzi o wynajęcie, koszta są bardzo zróżnicowane, to co łączy je wszystkie to wysoka kaucja i umowa trwająca, najczęściej dwa lata.
16. Czy życie w Seulu jest drogie? Na co trzeba być przygotowanym, jeśli chodzi o codzienne wydatki? Możesz porównać te koszty do życia w Polsce.
Beata: Życie codziennie raczej nikogo nie zaskoczy, jeśli pójdziemy na zwykłe zakupy, czy obiad do przeciętnej restauracji. Jestem skłonna powiedzieć, że taniej się najecie i wypijecie kawę tutaj, niż kupicie obiad w restauracji w Polsce. Standardowy obiad będzie nas kosztował ok. 30 zł, a kawa ok. 6-9zł. Mówię oczywiście o zwykłym obiedzie, posiłek w porządnej restauracji będzie kosztował odpowiednio więcej. Do tego stopnia da się tanio zamówić jedzenie, że wiele młodych ludzi decyduje się prawie nie gotować w domu. Polaka na pewno zaskoczą ceny owoców, zwłaszcza jabłek-kilka sztuk potrafi kosztować od 30 zł w górę.
17. Czy życie w takim mieście jest wygodne na co dzień – pod kątem transportu, usług, dostępności miejsc publicznych?
Beata: Tak, życie tu jest bardzo wygodne. Ogromny wybór jedzenia na dowóz, zakupów z dowozem, znacząco wpływa na komfort życia. Usługi są na bardzo wysokim poziomie- wszyscy są mili i przez ogromną konkurencję, robią, co mogą, aby klient wrócił w dane miejsce. Transport jest bardzo wygodny- miasto posiada rozległą siatkę metra, autobusy, pociągi. Problemem może być podróżowanie z wózkiem- czasem ciężko znaleźć windę, chodniki są nierówne, często trzeba wejść pod górkę.

4. Osobiste odczucia
18. Jakie są Twoje odczucia co do bezpieczeństwa w Korei? Czy czujesz się bezpiecznie w codziennym życiu?
Beata: Niestety coraz częściej słyszymy o popełnianych przestępstwach i aktach agresji, dlatego zawsze trzeba mieć oczy dookoła głowy i uważać na zagrożenia, pomimo tego sądzę, że Korea jest bezpiecznym krajem. Kradzieże zdarzają się rzadziej, wszędzie jest monitoring, na ulicach i w toaletach publicznych znajdują się przyciski bezpieczeństwa. Ja nigdy nie czułam się zagrożona. Turyści muszą uważać na scamy i sekty religijne, które próbują naciągnąć w popularnych miejscach.
19. Czy uważacie, że system opieki zdrowotnej w Korei jest skuteczny i dostępny dla wszystkich mieszkańców? (płatny, bezpłatny)
Beata: System opieki zdrowotnej jest półprywatny- ubezpieczeni płacą miesięcznie składkę zdrowotną, a w przypadku wizyty u lekarza, czy w szpitalu dopłacają kwotę kilku procent całej wartości. Przykładowo wizyta u internisty z dzieckiem kosztuje ok. 12 zł, lekarz specjalista w podobnej kwocie. Dodatkowo płacimy też procent za dane badania. Najwięcej do tej pory kosztował mnie tygodniowy pobyt w szpitalu z operacją, ok. 4,5 tys. zł. Leki wydawane są tylko w ilości przepisanej od lekarza, nie całe opakowania, dlatego często płacimy np. 15-20zł za leki na przeziębienie na cały okres choroby i nie magazynujemy niczego w domu. Nie mamy również przypisanych lekarzy, dlatego możemy chodzić tam, gdzie nam pasuje, również do specjalistów, dzięki temu są mniejsze kolejki. Przy drobnych urazach można z miejsca dostać się do ortopedy i w tym samym czasie zacząć fizjoterapię. Dopiero gdy lekarz ma wątpliwości, dostajemy skierowanie do większego szpitala i tam często trzeba czekać kilka tygodni, lub miesięcy na wizytę. Co dwa lata obywatele płacący ubezpieczenia mają zapewnione badania profilaktyczne, w skład których wchodzi m.in. Badanie krwi, rtg. klatki piersiowej, badania ginekologiczne, kontrola wagi, wzroku, słuchu.
20. Jak radzisz sobie z językiem koreańskim? Czy jego znajomość jest konieczna, by funkcjonować na co dzień?
Beata: Ukończyłam filologię koreanistyczną oraz kilka kursów koreańskiego w Polsce i Korei, mój koreański jest na poziomie komunikatywnym i nie wyobrażam sobie mieszkania tutaj bez znajomości języka, chociaż wiem, że jest to możliwe. Znam osoby, które żyją tu bez znajomości koreańskiego, ale często są zamknięte w “bańce dla obcokrajowców”.
21. Jak opisałabyś klimat Korei, czy jest on przyjemny do życia?
Beata: Pory roku są podobne do tych w Polsce oprócz lata. Od połowy czerwca zaczyna się pora deszczowa, która czasem trwa do końca lipca, wtedy deszcz potrafi padać nieustannie przez kilka dni. Po porze deszczowej rozpoczyna się prawdziwe koreańskie lato- upał i wilgotność, przez co cały czas czujemy się jak w saunie. W nocy temperatura nie spada poniżej 27 stopni, a bez klimatyzacji ciężko wytrzymać. Ten gorący czas uprzyjemnia odgłos cykad, który uwielbiam i na zawsze będzie kojarzył mi się z latem.
22. Jakie są największe korzyści płynące z życia w Korei, Seulu, według Ciebie/Was i jakie są negatywne strony?
Beata: Pierwsze co przychodzi mi na myśl to jedzenie ;). Trochę żartem, trochę serio, bo naprawdę uwielbiam koreańską kulturę jedzenia, o której mogę opowiadać godzinami. A tak poważnie, to czuję się w tym kraju bezpiecznie, zadbana i szczęśliwa. Mamy ten komfort, że nie dotyczy nas typowy system pracy, o którym często czytamy w mediach. Jesteśmy bardzo zadowoleni ze służby zdrowia. Z negatywnych stron na pewno muszę wskazać zaludnienie Seulu, które można odczuć na każdym kroku oraz ceny warzyw i owoców. Jabłka średnio kosztują ok. 30 zł za 5 sztuk. Martwi mnie też szkolnictwo, często słyszę, że od gimnazjum uczniowie muszą się naprawdę sporo uczyć, ale zobaczymy jak to będzie w praktyce.
23. Jakie rady dałabyś innym rodzinom przymierzającym się do przeprowadzki do Korei?
Beata: Jeśli zamierzacie żyć w Korei dłużej, polecam naukę języka koreańskiego. Czasem ciężko dogadać się po angielsku, nawet w miejscach, w których wydawałoby się to oczywiste. Polecam też znaleźć grupę znajomych, bo może być problem w zaprzyjaźnieniu się z Koreańczykami.

5. Podziękowanie
Na zakończenie dziękuję Ci za tę niezwykle szczerą i ciekawą rozmowę. Twoja opowieść o życiu w Seulu, codzienności, wyzwaniach, inności to coś, co zostaje z czytelnikiem na długo. Twoja otwartość i umiejętność budowania swojego świata z dala od rodzinnego domu są ogromnie inspirujące.
Dziękuję także wszystkim, którzy przeczytali ten wywiad. Mam nadzieję, że dzięki niemu Seul, Korea Południowa stała się choć trochę bardziej zrozumiała, a historia naszej rozmówczyni dodała otuchy każdemu, kto sam mierzy się z emigracją lub po prostu szuka swojego miejsca na ziemi.
Beata ma profil na Instagramie: @park_beata na który serdecznie Was zapraszam. Koniecznie zajrzyjcie
i zostawcie u niej po sobie ślad. Będzie jej niezmiernie miło.
Czekajcie na kolejne wywiady z serii “Polacy na emigracji”, które zabiorą Was w podróż przez fascynujący świat ludzi i miejsc!
Do zobaczenia w kolejnych opowieściach – bo każda z nich ma moc poszerzania perspektyw.
Podoba Ci się moja twórczość? Może ten artykuł wniósł wiele informacji? Może po prostu dowiedziałeś się czegoś ciekawego, wzruszyłeś się, zaśmiałeś? Możesz postawić mi wirtualną kawę, po prostu wesprzeć Twórcę. Będzie mi niezmiernie miło. Ponadto wspierając mnie na Patronite możesz otrzymać ode mnie e-booka “Mój subiektywny przewodnik: Japonia – ścieżkami rodziny nomadów”
Powiązane artykuły i poradniki podróżnicze
Afryka Ameryka południowa Ameryka Północna Ameryka środkowa Aruba Atrakcje Malezja Australia Australia Zachodnia azja Bangkok Berlin Centralna Curacao Cyfrowi nomadzi Da Nang edukacja domowa Egipt Europa Fremantle Gran Canaria Grecja Hawaje Hiszpania Hoi An homeschooling Hongkong inspiracja inspiracje japonia Kanada Karaiby Kioto Kitesurfing Kore Południowa Kuala Lumpur La Palma Madera Malaga malezja Marzenia materiały edukacyjne Maui Niagara Niemcy Nomadzi Norte O'ahu Ontario Parasaling penang Perth plaże podróże z dziećmi Polacy na emigracji Polacy za granicą Portugalia Południowa Rozkminy Seul Sporty ekstremalne Sycylia Szwajcaria Tajlandia Takayama Teneryfa Tipy podróżnicze Wietnam Wyspa Wyspy Wyspy Kanaryjskie wywiad Włochy Świadoma turystyka

fotografka
Jak Ci się podoba artykuł?
Jeżeli myślisz o podróży i masz dodatkowe pytanie, napisz
w komentarzu lub napisz do mnie na Instagramie. Ja postaram się Tobie pomóc.



Dodaj komentarz